Aktualizacja 04.09.2026 Aktualizacja 03.09.2026 Aktualizacja 29.08.2026 Aktualizacja 27.08.2026 Aktualizacja 09.08.2026 Aktualizacja 01.08.2026 Aktualizacja 04.07.2026 Aktualizacja 02.07.2026 Aktualizacja 18.06.2026 Aktualizacja 14.06.2026 Aktualizacja 11.06.2026 Aktualizacja 08.06.2026 Aktualizacja 01.06.2026 Aktualizacja 17.05.2026 Aktualizacja 29.04.2026 Aktualizacja 22.03.2026 Historia Pana Przemka Pan Zbigniew cz. 2 Platforma GoWork Forbes Narkotyki Landbank Trust Crowdlending Fakty vs. Kłamstwa Crypto i pranie pieniędzy Analiza prawna Działania prawne
Oszustwo Zmysłowskiego Analiza Landbank Trust Crowdlending - ostrzeżenie Yaritza Reyes Zmysłowska Krzysztof Kochanowski Adwokat Piotr Baran Deweloper Monte Rojo Dominikana Prywatne Miasto Samana Flat House Samana
⚠ Ostrzeżenie dla inwestorów · Niezależne śledztwo

Samana Group — Sprawiedliwość dla inwestorów!
Uważajcie na Marka Zmysłowskiego!

Udokumentowane relacje klientów, pożyczkodawców i byłych współpracowników Samana Group — Nomad City, Landbank Trust i crowdlending. Regularnie aktualizowane.

💸13,5 mln $+zebrane od inwestorów
Setkiosób czeka na zwrot pieniędzy
🏗️0zatwierdzonych planów budowy w Nomad City
🏚️0zakończonych budowli — 4 lata pracy
🪙727k USDCprześledzone przez anonimowe portfele
🚨50 mln zł+szacowana skala oszustwa

Czym jest Samana Group?

Samana Group to grupa działająca w branży nieruchomości na Dominikanie, kierowana przez Marka Zmysłowskiego, oferująca inwestorom projekt Nomad City, Samana Landbank Trust oraz pożyczki crowdlendingowe. Ta strona dokumentuje relacje inwestorów, pożyczkodawców i byłych współpracowników Samana Group, którzy zgłaszają niespłacone zobowiązania, wstrzymaną budowę w pobliżu Monte Rojo oraz toczące się postępowania prawne przeciwko Samana Group w czterech krajach — Polsce, Dominikanie, USA i Argentynie.

AKTUALIZACJA: 4 września 2026

KOLEJNA OSOBA CZEKA NA 25 000 USD. „Ciągle słyszę: za tydzień, za dwa”

Do naszej redakcji zgłosiła się kolejna Polka mieszkająca od 15 lat poza granicami Polski, która zainwestowała w projekt Nomad City na Dominikanie.

W 2023 roku udzieliła pożyczki konwertowalnej oprocentowanej na 15% w kwocie 25 000 USD. Termin spłaty był dwukrotnie przedłużany — najpierw o rok, następnie o sześć miesięcy.

Ostateczny termin spłaty minął w czerwcu 2026 roku. Pieniędzy nadal nie otrzymała.

Jak relacjonuje, w odpowiedzi na kolejne kontakty otrzymywała informacje o przesuwaniu terminu zwrotu — „za tydzień”, „za dwa” — a obecnie komunikacja odbywa się głównie poprzez dział Investor Relations.

Brak kopii dokumentu Pagaré

Inwestorka poinformowała nas również, że zgodnie z jej umową zabezpieczeniem miał być notarialny dokument Pagaré. Jak twierdzi, nie otrzymała jednak ani oryginału, ani kopii tego dokumentu.

Początkowo kontaktowała się z Michałem Ptasznikiem, a następnie z Krzysztofem Kochanowskim. Według jej relacji do grudnia 2024 roku korespondencja prowadzona była właśnie z nim.

„Nie wierzę już za bardzo w zwrot środków”

Po kolejnych przesunięciach terminu inwestorka poinformowała Samana Group, że daje ostatni termin na rozwiązanie sprawy, a następnie przekaże ją swojemu prawnikowi.

Jednocześnie zadała nam bardzo konkretne pytanie: „Czy ktokolwiek z inwestorów otrzymał już zwrot swojej pożyczki?”

To pytanie jest szczególnie istotne w kontekście kolejnych relacji osób oczekujących na swoje środki. Ciągle zbieramy natomiast informacje od kolejnych inwestorów, aby ustalić skalę problemu.

Jeżeli jesteś inwestorem Samana Group i również czekasz na zwrot pieniędzy, możesz skontaktować się z nami pod adresem scamsamanagroup@proton.me.


AKTUALIZACJA: 3 września 2026

Kolejny klient twierdzi, że podpisał umowę na tę samą działkę

4 lipca pisaliśmy o coraz większej liczbie pytań wokół inwestycji Nomad City. Do naszej redakcji zgłaszali się wówczas klienci, którzy twierdzili, że ich nieruchomości — działki lub apartamenty — mimo wcześniej podpisanych umów i wpłaconych znacznych środków, miały być oferowane kolejnym nabywcom.

Wtedy wydawało się, że są to pojedyncze, trudne do zweryfikowania historie.

Dziś pojawia się kolejna relacja, która — jeśli potwierdzi się w dokumentach — może rzucać nowe światło na sprawę.

„Ta działka się zwolniła”

W poprzednim materiale opisywaliśmy historię klienta, który dowiedział się, że nieruchomość, na którą wcześniej zawarł umowę, miała być przedstawiana innej osobie jako dostępna.

Według relacji naszego rozmówcy przedstawiciel Samana Group miał poinformować jego szwagra, że konkretna działka „zwolniła się”, ponieważ poprzedni klient miał zrezygnować z inwestycji z powodu problemów zdrowotnych.

Problem polegał na tym, że — jak twierdził klient — w tym czasie wcale nie zrezygnował z inwestycji.

Co więcej, w kolejnych tygodniach otrzymaliśmy informacje od następnych osób opisujących bardzo podobny schemat.

Wczoraj zgłosił się do nas kolejny klient z Polski

Wczoraj do naszej redakcji napisał kolejny klient z Polski.

Po zapoznaniu się z naszym wcześniejszym materiałem postanowił skontaktować się z nami i opowiedzieć o własnej historii. Początkowo jego relacja wyglądała jak kolejny przypadek sporu dotyczącego realizacji inwestycji i wykonania warunków podpisanej umowy.

W trakcie rozmowy okazało się jednak, że sprawa może być znacznie bardziej konkretna.

Klient twierdzi, że podpisał umowę Promise to Sell dotyczącą określonej działki w ramach inwestycji Nomad City.

Podał nam numer działki.

I właśnie wtedy pojawił się najbardziej niepokojący element całej historii.

Skontaktowaliśmy go z innym klientem

Po uzyskaniu zgody na dalszą rozmowę postanowiliśmy skontaktować naszego nowego rozmówcę z innym klientem, który wcześniej zgłaszał nam bardzo podobny problem.

Porównanie informacji i dokumentów doprowadziło do zaskakującego ustalenia.

Obaj klienci twierdzą, że podpisali umowy Promise to Sell dotyczące tego samego numeru działki.

Nie chodzi więc wyłącznie o podobne opowieści czy zbliżone problemy z realizacją inwestycji. Chodzi o konkretny numer konkretnej działki. Umowę przygotowywał Dyrektor Sprzedaży w Samana Group — Michał Ptasznik, a podpis złożył Krzysztof Kochanowski — pełnomocnik spółki, adwokat z Polski.

Pojawia się fundamentalne pytanie: jak mogło dojść do podpisania dwóch umów dotyczących tego samego gruntu?

To już kolejna taka historia

Problem polega na tym, że nie jest to pierwsza relacja tego typu, która trafiła do naszej redakcji.

W ostatnich tygodniach rozmawialiśmy z kilkoma osobami, które twierdzą, że ich nieruchomości miały być przedstawiane kolejnym klientom jako dostępne, mimo że wcześniej zawarli oni umowy i wpłacili pieniądze.

Trzy osoby niezależnie od siebie opowiadały nam o sytuacji, w której miało pojawić się wyjaśnienie, że „poprzedni klient zrezygnował z inwestycji”.

Teraz otrzymujemy kolejną relację — tym razem dotyczącą dwóch klientów, którzy twierdzą, że posiadają umowy Promise to Sell z tym samym numerem działki. To znacząco zmienia charakter pytania.

Nie pytamy już wyłącznie o to, czy poszczególni klienci rzeczywiście zrezygnowali z inwestycji. Pytanie brzmi: co dzieje się z prawem do nieruchomości, gdy jeden klient ma podpisaną umowę, ale inwestycja nie została zrealizowana albo klient oczekuje na zwrot wpłaconych środków? I dalej: czy w takich sytuacjach ta sama nieruchomość może być ponownie oferowana innym osobom?

Promise to Sell — i co dalej?

Umowa Promise to Sell miała być dla klientów podstawą do nabycia określonej nieruchomości w ramach inwestycji.

W przypadku naszych rozmówców problem pojawia się wtedy, gdy terminy realizacji zobowiązań mijają, nieruchomość nie zostaje dostarczona w deklarowanym terminie, a klient pozostaje jednocześnie związany wcześniejszą umową i oczekuje na rozwiązanie sytuacji.

Według relacji klientów część osób zdecydowała się zrezygnować z inwestycji, inni natomiast twierdzą, że nadal oczekują na realizację umowy lub zwrot środków.

Jeżeli w tym samym czasie te same działki byłyby przedstawiane kolejnym nabywcom, powstaje pytanie o status wcześniejszych umów oraz o to, na jakiej podstawie nieruchomość była uznawana za ponownie dostępną.

Jeden numer działki może być ważniejszy niż wiele relacji

Właśnie dlatego informacja o dwóch umowach dotyczących tego samego numeru działki jest dla nas szczególnie istotna. Historie klientów mogą się różnić. Mogą występować błędy w komunikacji, zmiany rezerwacji, rozwiązania umów czy inne okoliczności, których na tym etapie nie znamy. Ale numer działki jest konkretnym elementem, który można zweryfikować w dokumentach.

Czekamy na stanowisko Samana Group

Na obecnym etapie przedstawiamy wyłącznie relacje osób, które skontaktowały się z nami. Mamy sytuację, w której dwóch klientów twierdzi, że podpisało umowy Promise to Sell dotyczące tego samego numeru działki. To fakt, który — jeśli zostanie potwierdzony w dokumentacji — wymaga jasnego wyjaśnienia.

A przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, które od kilku tygodni powraca w historiach naszych rozmówców: Czy te same nieruchomości mogły być w pewnym momencie sprzedawane więcej niż jednemu klientowi?

Będziemy wracać do tej sprawy.

Póki co Marek Zmysłowski — jak twierdzą nasi czytelnicy — kontynuuje swoje podróże związane z pasją jaką są rajdy samochodowe. Do dnia dzisiejszego nie odniósł się do naszych ostatnich artykułów, ani nie zorganizował żadnego otwartego spotkania. Milczy też Yaritza Reyes — jego żona. Nie milczą jednak jej media społecznościowe.


AKTUALIZACJA: 29 sierpnia 2026

Kolejny broker mówi o nieotrzymanej prowizji. „Chodzi tylko o 5 tysięcy dolarów”

Wczoraj do naszej redakcji trafiła wiadomość od kolejnego brokera nieruchomości z Nowego Jorku. Napisał po przeczytaniu naszego artykułu z 9 sierpnia, w którym opisaliśmy historię brokerki z Dominikany, która — jak twierdzi — do dziś nie otrzymała należnej jej prowizji przekraczającej 20 tys. dolarów.

Nowa relacja jest podobna, choć tym razem chodzi o znacznie mniejszą kwotę.

Broker, który skontaktował się z naszą redakcją, twierdzi, że również nie otrzymał pieniędzy należnych mu za udział w transakcji. Jak podkreśla w korespondencji, jego roszczenie wynosi około 5 tys. dolarów.

I właśnie ta kwota może być w tej historii najbardziej znacząca.

Nie dlatego, że 5 tys. dolarów jest sumą błahą dla osoby, której te pieniądze się należą. Wręcz przeciwnie. Ale dlatego, że — jeśli relacja brokera jest zgodna ze stanem faktycznym — pojawia się pytanie, dlaczego nawet stosunkowo niewielkie zobowiązanie nie zostało uregulowane.

Najpierw miała być zapłata. Później — miesiące zwłoki

Według relacji brokera, po zakończeniu transakcji oczekiwał on na wypłatę należnej prowizji. Pieniądze jednak nie trafiły na jego konto.

Jak twierdzi, próbował wyjaśnić sytuację i skontaktować się z przedstawicielami Samana Group, a w szczególności z Markiem Zmysłowskim.

Z jego relacji wynika, że zamiast szybkiego rozwiązania sprawy przez kolejne miesiące pojawiały się argumenty i okoliczności, które miały go zniechęcać do podejmowania dalszych działań.

Broker twierdzi, że przez długi czas próbował uzyskać odpowiedź dotyczącą terminu zapłaty. Jak wynika z jego relacji, kolejne kontakty nie doprowadziły jednak do uregulowania należności. W efekcie sprawa, która początkowo miała dotyczyć jednej prowizji, przeciągnęła się na miesiące.

„To tylko 5 tysięcy dolarów”

W wiadomości skierowanej do naszej redakcji broker zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Jego zdaniem kwota, o którą się upomina, jest niewielka w porównaniu z wartością transakcji na nowojorskim rynku nieruchomości. Chodzi o około 5 tys. dolarów.

I właśnie dlatego — jak można odczytać z jego relacji — nie rozumie, dlaczego sprawa nie została po prostu zamknięta poprzez wypłatę należnych pieniędzy.

To nie jest roszczenie liczone w setkach tysięcy dolarów. Nie jest to również wielomilionowy spór inwestycyjny. To prowizja brokera. A mimo to, według jego relacji, pieniądze nadal nie zostały wypłacone.

Drugi broker. Druga historia. Ten sam schemat?

To właśnie tutaj zaczyna się szersze pytanie.

W naszej publikacji z 9 sierpnia opisaliśmy przypadek brokerki z Dominikany, która twierdziła, że pośredniczyła w sprzedaży nieruchomości swoim klientom na początku 2025 roku i zgodnie z zawartą umową miała otrzymać prowizję przekraczającą 20 tys. dolarów.

Według jej relacji do dziś nie otrzymała ani jednego dolara. Twierdziła również, że po próbach dochodzenia swoich praw jej adres e-mail został zablokowany, a podobne problemy miały dotknąć także osoby reprezentujące ją prawnie.

Teraz zgłasza się kolejny broker. Inny rynek. Inna osoba. Inna transakcja. Znacznie niższa kwota.

Ale ponownie pojawia się ten sam podstawowy problem: należne — według relacji zainteresowanych — pieniądze nie zostały wypłacone, a ich odzyskanie ma być utrudnione przez długotrwały brak skutecznego rozwiązania.

Czy to tylko zbieg okoliczności? Czy też mamy do czynienia z powtarzającym się problemem w sposobie rozliczania współpracowników i brokerów?

Liczba osób zgłaszających podobne problemy sprawia, że pytania stają się coraz trudniejsze do zignorowania.

Najważniejsze pytanie nie dotyczy już tylko 5 tysięcy dolarów

W takich sprawach łatwo skupić się na konkretnej kwocie: 5 tys. dolarów, 20 tys. dolarów, kilka tysięcy zaległej prowizji. Problem przestaje dotyczyć wyłącznie wysokości pojedynczych należności. Zaczyna dotyczyć mechanizmu.

Dlaczego osoby, które twierdzą, że wykonały swoją część umowy, muszą przez miesiące zabiegać o wypłatę pieniędzy? Dlaczego zobowiązania nie są rozliczane w terminie? I przede wszystkim: czy istnieje więcej osób, które mają podobne doświadczenia, ale jeszcze nie zdecydowały się o nich opowiedzieć?

Historia nowojorskiego brokera pokazuje również coś jeszcze. Czasami o problemie nie świadczy sama wysokość zobowiązania. Znacznie ważniejszy może być sposób, w jaki dłużnik reaguje, kiedy druga strona zaczyna domagać się swoich pieniędzy.

Jeżeli — jak twierdzi broker — przez miesiące nie dochodzi do zapłaty, a kolejne próby rozwiązania sprawy nie przynoszą rezultatu, naturalnym staje się pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy.

Ilu brokerów nadal czeka na swoje prowizje? Ile takich zobowiązań pozostaje nierozliczonych? Dlaczego — według relacji kolejnych osób — rozwiązanie sprawy może trwać miesiącami? I wreszcie pytanie najważniejsze: co dzieje się z pieniędzmi, które według tych osób powinny już dawno trafić na ich konta?


AKTUALIZACJA: 27 sierpnia 2026

Maczety, ucieczka i milczenie. Były współpracownik Samana Group opowiada o wydarzeniach z 2025 roku

W dzisiejszym artykule prezentujemy relację jednego z byłych współpracowników Samana Group. Rozmówca skontaktował się z nami anonimowo i — ze względów bezpieczeństwa — nie chciał ujawniać ani swojego imienia, ani roli, jaką pełnił w projekcie.

Jak twierdzi, zdecydował się odejść po tym, jak jego wynagrodzenie nie było wypłacane w terminie, a także — według jego relacji — nigdy nie otrzymał żadnej obiecanej mu prowizji. Mówi wprost, że czuł się oszukiwany i właśnie dlatego postanowił zakończyć współpracę.

To jednak nie jedyna historia, którą podzielił się z nami były współpracownik.

Incydent z kwietnia 2025 roku

Rozmówca opisał również wydarzenia z kwietnia 2025 roku, dotyczące jednej z bliskich współpracownic Zmysłowskiego. Kobieta miała przez kilka lat pozostawać z nim w bliskiej relacji zawodowej i pracować w Samana Group przy kontaktach z klientami.

Według relacji naszego źródła, w kwietniu 2025 roku kilka zamaskowanych osób miało otoczyć dom, w którym kobieta mieszkała. Rozmówca twierdzi, że napastnicy mieli przy sobie maczety.

Ze względów bezpieczeństwa nie publikujemy imienia kobiety ani szczegółów, które mogłyby pozwolić na jej identyfikację.

Z przekazanych nam informacji wynika, że zajmowała się organizacją wycieczek oraz wizytami potencjalnych klientów zainteresowanych zobaczeniem projektu Samana.

Najbardziej zastanawiający jest jednak dalszy ciąg tej historii.

Jak twierdzi nasz rozmówca, już następnego dnia po incydencie kobieta miała w trybie natychmiastowym opuścić Dominikanę i wrócić do Polski. Według jego relacji Zmysłowski przez dłuższy czas nie informował o tym wydarzeniu pozostałych pracowników.

Dlaczego zniknęła z dnia na dzień?

Jeżeli relacja byłego współpracownika jest zgodna z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń, pojawia się szereg pytań.

Dlaczego osoba, która przez lata pozostawała blisko Zmysłowskiego i odgrywała istotną rolę w kontaktach z klientami, z dnia na dzień opuściła Dominikanę?

Co dokładnie wydarzyło się pod jej domem w kwietniu 2025 roku i kim były zamaskowane osoby, które miały się tam pojawić?

I wreszcie: dlaczego informacja o tym zdarzeniu miała przez długi czas nie trafić do pozostałych pracowników?

To pytania, na które — na podstawie relacji naszego źródła — wciąż brakuje odpowiedzi.

Podkreślamy, że przedstawione powyżej informacje dotyczą relacji anonimowego byłego współpracownika. Nie ujawniamy jego danych ani danych kobiety, o której opowiadał, ze względów bezpieczeństwa.


AKTUALIZACJA: 9 sierpnia 2026

Pieniądze znikają, odpowiedzi brak.

Brak zwrotu środków pożyczkodawcom projektu Nomad City. Brak zwrotu pieniędzy klientom, którzy zakupili nieruchomość, a następnie wycofali się z projektu, wypowiadając umowę. Nierozliczone wynagrodzenia pracowników i nieuregulowane faktury wobec kontrahentów.

To obraz, który wyłania się z relacji osób, które twierdzą, że mają finansowe roszczenia wobec Samana Group. W centrum tych zarzutów pojawia się Marek Zmysłowski, główna osoba decyzyjna w spółce.

Jedna z takich historii dotyczy dominikańskiej brokerki nieruchomości, która zgłosiła się do nas w związku z nieotrzymaną prowizją.

Kobieta uczestniczyła w sprzedaży nieruchomości swoim klientom na początku 2025 roku. Zgodnie z zawartą umową miała otrzymać prowizję przekraczającą 20 tys. dolarów. Jak twierdzi, do dziś nie otrzymała ani jednego dolara.

Początkowo próbowała wyjaśnić sprawę bezpośrednio. Z relacji brokerki wynika, że wymiana korespondencji z Markiem Zmysłowskim zamiast doprowadzić do zapłaty, przerodziła się w wielokrotne kwestionowanie jej roszczenia.

Później miało pojawić się kolejne wyjaśnienie: brak możliwości wypłaty pieniędzy z powodu rzekomo „zamrożonych” rachunków bankowych. Na tym jednak historia się nie kończy.

Według relacji brokerki jej adres e-mail został zablokowany. Kontaktowali się również jej przedstawiciele prawni. Jak twierdzi, kierowana przez nich korespondencja do tej pory nie została skutecznie dostarczona, ponieważ nie było możliwości jej fizycznego doręczenia. Ich adresy mailowe również zostały zablokowane.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które trudno zignorować: jeżeli należność wynika z zawartej umowy, to dlaczego zamiast konkretnego rozwiązania sporu pojawiają się kolejne przeszkody w kontakcie?

Ta pojedyncza historia jest jedną z wielu przypadków. Podobne relacje powtarzają się wśród różnych grup – klientów, byłych pracowników, pożyczkodawców czy kontrahentów. Przestaje to być wyłącznie sporem pomiędzy dwiema stronami. Staje się kwestią wymagającą odpowiedzi na pytanie o sposób funkcjonowania całego biznesu i o to, gdzie w tym wszystkim znajdują się pieniądze należne osobom, które twierdzą, że wykonały swoje zobowiązania.

Co naprawdę dzieje się z pieniędzmi należnymi tym osobom?

Ile jeszcze osób czeka na swoje pieniądze?

CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ? NAPISZ DO NAS.

Możesz zrobić to w dyskretny sposób: scamsamanagroup@proton.me


AKTUALIZACJA: 1 sierpnia 2026

Pod koniec lipca napisał do nas Pan Jarosław. Zasugerował nam, abyśmy napisali artykuł o spółkach związanych z SAMANA GROUP, a przede wszystkim o braku sprawozdań finansowych. Panie Jarosławie – dziękujemy za sugestię.

Sieć powiązanych spółek Samana Group i jedna wspólna zagadka

Przejrzystość finansowa jest jednym z podstawowych obowiązków podmiotów wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego. Każdego roku spółki powinny sporządzić, zatwierdzić i złożyć swoje sprawozdania finansowe do Repozytorium Dokumentów Finansowych. W praktyce, dla większości podmiotów, dokumenty za dany rok powinny znaleźć się w rejestrze najpóźniej do połowy lipca kolejnego roku.

Tym bardziej zastanawiająca jest sytuacja, gdy w publicznym rejestrze brakuje sprawozdań nie jednej, lecz kilku powiązanych ze sobą spółek czy też z projektem SAMANA GROUP.

Analiza danych dostępnych w KRS prowadzi do interesujących wniosków.

Braki dotyczą następujących podmiotów:

Każdy może zweryfikować te informacje w publicznym Repozytorium Dokumentów Finansowych Ministerstwa Sprawiedliwości: https://rdf-przegladarka.ms.gov.pl/wyszukaj-podmiot

Jeden adres. Te same nazwiska. Coraz więcej pytań.

Wszystkie wymienione spółki są zarejestrowane pod tym samym adresem: ul. Bursztynowe Wzgórza 9A, 80-180 Jankowo Gdańskie. To jednak dopiero początek wspólnych elementów.

W niemal każdej z tych spółek pojawia się nazwisko Krzysztofa Kochanowskiego, pełniącego funkcję Head of Legal w holdingu Samana Group. Wyjątek stanowi SAMANA NOMAD CITY S.A., gdzie występuje Patrycja Kochanowska.

Pod tym samym adresem działa również Fundacja MAYA (KRS: 0000815904). Z dostępnych rejestrów wynika, że beneficjentem fundacji jest Marek Zmysłowski, natomiast jednym z prokurentów jest Krzysztof Kochanowski.

Także w przypadku Fundacji MAYA w publicznym Repozytorium Dokumentów Finansowych nie są dostępne sprawozdania finansowe za 2024 i 2025 rok.

Przypadek? Być może. Jednak zbieżność adresu, powiązań osobowych i jednoczesny brak dokumentów w kilku podmiotach to okoliczności, które zwracają uwagę i skłaniają do zadawania pytań.

Fakty są publiczne. Odpowiedzi wciąż brakuje.

Wszystkie opisane informacje pochodzą z publicznych rejestrów i mogą zostać zweryfikowane przez każdego zainteresowanego.

Pozostają jednak pytania, na które odpowiedzi nie znajdziemy w KRS:

Dlaczego kilka powiązanych ze sobą podmiotów, funkcjonujących pod jednym adresem i powiązanych tymi samymi osobami, nie złożyło sprawozdań finansowych za wskazane lata? I drugie pytanie: czy brak wymaganych dokumentów w tak wielu powiązanych podmiotach jest jedynie zbiegiem okoliczności, czy też wskazuje na szerszy problem z realizacją obowiązków sprawozdawczych?

Dopóki odpowiedzi nie padną, jedynym pewnikiem pozostają publiczne rejestry – a te, przynajmniej na dziś, pokazują więcej pytań niż odpowiedzi.

CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ? NAPISZ DO NAS.

Możesz zrobić to w dyskretny sposób: scamsamanagroup@proton.me


AKTUALIZACJA: 4 lipca 2026

Ta sama działka, nowy klient? Coraz więcej pytań wokół inwestycji Nomad City.

Czy historia może powtarzać się wielokrotnie? W ostatnich tygodniach zgłosiło się do nas kilku inwestorów, którzy twierdzą, że ich nieruchomości – działki lub apartamenty – są oferowane kolejnym klientom, mimo że wcześniej podpisali umowy i wpłacili znaczne środki.

Jeden z poszkodowanych opisuje swoją sytuację. Jak twierdzi, jego szwagier usłyszał od przedstawiciela Samana Group, iż „ta działka się zwolniła, ponieważ poprzedni klient musiał zrezygnować z inwestycji ze względu na problemy zdrowotne”.

Problem w tym, że – według relacji naszego rozmówcy – nie zrezygnował on jeszcze z inwestycji.

Na dziś podobne historie o „wycofaniu się klienta z inwestycji” opowiedziały nam już trzy osoby. Czy są jedynie odosobnionymi przypadkami? A może stanowią fragment znacznie większej układanki?

To prowadzi do kolejnych pytań: czy w sytuacji, gdy – według relacji klientów – ponad połowa osób, które podpisały umowy Promise to Sell, zrezygnowała z inwestycji lub oczekuje na zwrot środków z powodu niedostarczenia nieruchomości w terminach określonych w umowach, prawa do tych samych działek i apartamentów mogły być oferowane kolejnym nabywcom? Jeżeli tak, skala problemu mogłaby być znacznie większa, niż obecnie wiadomo.

„Po wpłacie 150 tysięcy dolarów usłyszałam, że nic nie kupiłam”

Na początku czerwca otrzymaliśmy wiadomość od „Sophie” (imię zmienione na jej prośbę), inwestorki ze Stanów Zjednoczonych. Według jej relacji miała otrzymać od Zmysłowskiego wiadomość, w której stwierdzono, że „nie kupiła żadnej nieruchomości, a jedynie zarezerwowała działkę”.

Sophie nie kryje zaskoczenia. Jak pisze do naszej redakcji, do tej pory wpłaciła ponad 150 000 dolarów amerykańskich.

„Jak to możliwe, że po wpłacie takich pieniędzy jestem traktowana w ten sposób? Kiedy spotkaliśmy się na platformie Google Meet w 2025 roku, był niezwykle uprzejmy i szarmancki. Jego żona – Yaritza – czarowała mnie swoimi komentarzami. Zaprosili mnie nawet na lunch w Nowym Jorku.”

Dziś – jak informuje Sophie – wraz z kancelarią prawną z Dominikany przygotowuje kolejne kroki prawne.

„Plac budowy jest martwy”

Do redakcji napisał również mieszkaniec Santo Domingo, który regularnie odwiedza rodzinę mieszkającą w pobliżu Monte Rojo i twierdzi, że średnio dwa lub trzy razy w miesiącu przejeżdża obok terenu inwestycji Nomad City.

„Plac budowy jest martwy. Spacerują po nim te same dwie–trzy osoby. Nic się tam nie dzieje.”

Autor wiadomości przyznał, że sam rozważał zakup nieruchomości w projekcie. Ostatecznie zrezygnował – przez trzy lata nie dostrzegł postępu prac i zdecydował się ulokować swoje środki w innej inwestycji w Las Terrenas.

Coraz więcej relacji. Coraz więcej pytań.

Każda z przedstawionych historii jest indywidualna. Jednak zestawione razem tworzą obraz, którego nie sposób zignorować. Powtarzające się informacje o opóźnieniach, oczekiwaniu na zwrot środków, sporach z klientami oraz domniemanym oferowaniu tych samych nieruchomości kolejnym inwestorom powinny skłonić do szczególnej ostrożności.

Na obecnym etapie są to relacje osób, które zgłosiły się do naszej redakcji. Będziemy kontynuować ich weryfikację i pozostajemy otwarci na stanowisko Samana Group oraz Zmysłowskiego.

CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ? NAPISZ DO NAS.

Możesz zrobić to w dyskretny sposób: scamsamanagroup@proton.me


AKTUALIZACJA: 2 lipca 2026

Mija kolejny miesiąc. Cisza trwa.

Mijają kolejne tygodnie, a przedstawiciele spółki Samana Group wciąż nie opublikowali żadnego nowego komunikatu. Brakuje informacji o harmonogramie prac, kondycji finansowej przedsiębiorstwa czy terminach realizacji składanych wcześniej obietnic. W miejsce odpowiedzi pozostaje cisza.

Tymczasem pożyczkodawcy nadal oczekują zwrotu środków, które przekazali spółce, a do których dostęp w praktyce ma jedynie Prezes Spółki — Marek Zmysłowski. Każdy kolejny miesiąc bez konkretnych wyjaśnień rodzi następne pytania i pogłębia nieufność wobec całego przedsięwzięcia.

Paradoksalnie, zamiast informacji o postępach budowy, spółka prezentuje nową stronę internetową i niezmiennie zachęca do kolejnych inwestycji. Na oficjalnym portalu można znaleźć zakładkę NOMAD CITY 3, choć — według dostępnych informacji — do dziś nie ukończono nawet jednej nieruchomości w ramach projektu Nomad City 1.

Czy priorytetem jest realizacja inwestycji, czy jedynie budowanie wizerunku i pozyskiwanie kolejnych wpłat?

Jak długo inwestorzy, klienci i pożyczkodawcy będą finansować działalność spółki, nie otrzymując oczekiwanych efektów? Czy środki są wykorzystywane zgodnie z deklarowanym celem? Czy kosztowny styl życia prezesa, w tym mieszkanie przy ulicy Złotej 44 w Warszawie czy jego pasja do rajdów samochodowych, nie stoi w sprzeczności z trudną sytuacją osób oczekujących na zwrot swoich pieniędzy?

To jednak dopiero początek pytań.

Na razie odpowiedzi brak. A im dłużej trwa milczenie, tym więcej pojawia się pytań i spekulacji. Bo w biznesie zaufanie buduje się przejrzystością, a nie kolejnymi zakładkami na stronie internetowej.


AKTUALIZACJA: 18 czerwca 2026

Brak walnego zgromadzenia w SAMANÁ Group REH. Pytania narastają.

Ostatnie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy SAMANÁ Group REH odbyło się w grudniu 2024 roku. Od tego czasu – mimo upływu kolejnych miesięcy roku 2025 – nie zostało zwołane kolejne, choć w praktyce korporacyjnej tego typu spotkania powinny odbywać się co najmniej raz do roku, aby zatwierdzić kluczowe decyzje finansowe i operacyjne spółki.

Dla części inwestorów brak kolejnego zgromadzenia nie jest jedynie formalnym opóźnieniem. To sygnał, że podstawowe mechanizmy nadzoru właścicielskiego mogą nie funkcjonować w sposób transparentny. Walne zgromadzenie to bowiem nie tylko obowiązek statutowy – to jedyny moment, w którym akcjonariusze mogą formalnie zatwierdzić sprawozdania finansowe, przeanalizować działania zarządu oraz podjąć decyzje dotyczące kluczowych aktywów spółki.

Tymczasem w przypadku SAMANÁ Group REH taki moment w 2025 roku nie nastąpił.

Cisza po grudniu 2024

Według dostępnych informacji ostatnie zgromadzenie odbyło się w grudniu 2024 roku. Od tego czasu inwestorzy nie otrzymali potwierdzenia kolejnego terminu, ani oficjalnej komunikacji wyjaśniającej powody braku zwołania wymaganych formalnych spotkań.

Co istotne, część akcjonariuszy wskazuje również, że w przeszłości pojawiały się problemy z zaproszeniami na zgromadzenia, co – jeśli się potwierdzi – może rodzić pytania o równe traktowanie wspólników i dostęp do informacji korporacyjnych.

Na tym tle narasta jedno, kluczowe pytanie: czy spółka wciąż realizuje pełny cykl obowiązków wobec swoich inwestorów?

Co oznacza brak walnego zgromadzenia?

W praktyce korporacyjnej brak corocznego zgromadzenia może mieć różne przyczyny – od opóźnień w przygotowaniu dokumentacji finansowej, przez wewnętrzne napięcia organizacyjne, aż po głębsze problemy w strukturze zarządzania.

Jednak dla inwestorów liczy się przede wszystkim efekt końcowy: brak formalnej przestrzeni do zatwierdzania decyzji i zadawania pytań zarządowi.

W skrajnym scenariuszu taka sytuacja może prowadzić do podważenia przejrzystości całej struktury spółki, a także do eskalacji konfliktu pomiędzy akcjonariuszami a zarządzającymi.

Rosnące pytania inwestorów

Wśród inwestorów coraz częściej pojawia się przekonanie, że problemem nie jest już wyłącznie opóźnienie projektów czy operacyjne trudności, ale brak instytucjonalnej komunikacji i formalnych mechanizmów nadzoru.

Im dłużej nie pojawia się Walne Zgromadzenie, tym silniejsze stają się pytania o to, kto faktycznie kontroluje bieżące decyzje w spółce i na jakiej podstawie podejmowane są kluczowe działania dotyczące aktywów inwestorów.

Na ten moment nie pojawiły się oficjalne wyjaśnienia ze strony SAMANÁ Group REH dotyczące braku zwołania kolejnego zgromadzenia ani harmonogramu jego organizacji.

Tymczasem - jak piszą do nas w mailach nasi Czytelnicy - Marek Zmysłowski przebywa w Słowacji startując w wyścigach samochodowych, a Yaritza Reyes bawi się na koncercie w Warszawie. Do dnia dzisiejszego nikt z przedstawicieli spółki nie zabrał oficjalnie głosu co do poprzednich zdarzeń, o których pisaliśmy na naszej stronie.


AKTUALIZACJA: 14 czerwca 2026

Dwa tygodnie ciszy po odwołanym Town Hall. Inwestorzy wciąż bez odpowiedzi.

Jutro miną dwa tygodnie od dnia, w którym miał odbyć się Town Hall Samana Group. Spotkanie zaplanowane pierwotnie na 1 czerwca zostało przełożone na 8 czerwca, jednak również wtedy inwestorzy nie doczekali się rozmowy z Markiem Zmysłowskim. Od tego czasu nie odbyło się żadne kolejne spotkanie, a Samana Group nie opublikowała oficjalnego komunikatu wyjaśniającego zaistniałą sytuację.

Inwestorzy zwracają uwagę, że od wielu dni nie otrzymują żadnych nowych informacji dotyczących realizowanych projektów, terminów rozliczeń czy dalszych planów spółki. Brak komunikacji rodzi coraz więcej pytań i spekulacji.

Dlaczego milczy Marek Zmysłowski? Dlaczego głosu nie zabiera Yaritza Reyes, przedstawiana jako PR Manager Samana Group? Dlaczego sytuacji nie komentuje Piotr Baran, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich deweloperów, który publicznie wspiera projekt?

Na razie odpowiedzi brak. Wśród inwestorów narasta przekonanie, że największym problemem staje się już nie tylko opóźnienie projektów, lecz całkowity brak komunikacji ze strony osób odpowiedzialnych za Samana Group. Im dłużej przedstawiciele Samana Group unikają publicznych wyjaśnień, tym bardziej zasadne staje się pytanie, czy mają jeszcze inwestorom cokolwiek do powiedzenia.

APEL DO MARKA ZMYSŁOWSKIEGO I SAMANA GROUP

Wzywamy Marka Zmysłowskiego oraz przedstawicieli Samana Group do zorganizowania otwartego spotkania online dla wszystkich zainteresowanych stron. Najprostszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie platformy Google Meet, która pozwala na udział co najmniej 100 uczestników i nie stanowi bariery technicznej dla przeprowadzenia takiego wydarzenia.

W spotkaniu powinni mieć możliwość uczestniczenia wszyscy, których działalność Samana Group bezpośrednio dotyczy: klienci oczekujący na realizację inwestycji, pożyczkodawcy kapitału, inwestorzy, byli kontrahenci oraz byli współpracownicy. Wielu z nich od miesięcy czeka na odpowiedzi dotyczące swoich środków, projektów oraz zobowiązań spółki.

Jeszcze kilka miesięcy temu Samana Group masowo wysyłała wiadomości e-mail z propozycjami inwestycyjnymi i ofertami współpracy. Tym bardziej naturalne wydaje się dziś wykorzystanie tych samych kanałów komunikacji do poinformowania wszystkich zainteresowanych o terminie otwartego spotkania i umożliwienia im zadania pytań w obecności pozostałych uczestników.

Takie spotkanie byłoby okazją do przedstawienia aktualnej sytuacji spółki, wyjaśnienia pojawiających się wątpliwości oraz odbudowy zaufania, które w ostatnich miesiącach zostało poważnie nadwyrężone.

Brak zaproszenia skierowanego do wszystkich osób związanych ze spółką oraz dalsze unikanie otwartej, publicznej rozmowy mogą zostać odebrane jako sygnał, że kierownictwo Samana Group nie jest gotowe do transparentnego dialogu z osobami oczekującymi odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące swojej przyszłości i powierzonych środków.


AKTUALIZACJA: 11 czerwca 2026

Dzisiejsza aktualizacja nie przynosi odpowiedzi. Przynosi kolejne pytania. I z każdą nową informacją coraz trudniej zrozumieć, dlaczego osoby odpowiedzialne za Samana Group konsekwentnie unikają publicznego odniesienia się do spraw zgłaszanych przez klientów.

Wczoraj otrzymaliśmy wiadomość od klientki pochodzącej z Republiki Dominikańskiej, mieszkającej w Stanach Zjednoczonych. Kobieta poinformowała nas, że jej kancelaria prawna ustaliła, iż grunty należące do Samana Group REH zostały przeniesione do podmiotu funkcjonującego pod nazwą TRUST – REAL ESTATE INVESTMENT SAMANA LAND BANK w lutym tego roku. Mówimy o gruntach, na których według przedstawianych klientom założeń mają powstać ich przyszłe nieruchomości i prywatne miasto Nomad City.

Jeżeli tak istotna operacja rzeczywiście miała miejsce — dlaczego klienci nie zostali o niej poinformowani? Dlaczego osoby, które zainwestowały swoje pieniądze w projekty Samana Group i nieruchomości, dowiadują się o takich działaniach od prawników, a nie od spółki? Dlaczego Marek Zmysłowski nie odpowiada na pytania kierowane przez kancelarię reprezentującą klientkę? Czy istnieje jakiekolwiek oficjalne wyjaśnienie dotyczące przeniesienia gruntów? Czy klienci mają dziś dokładnie takie same prawa i zabezpieczenia jak przed dokonaniem tej operacji? Czy spółka zamierza ujawnić dokumenty wyjaśniające całą transakcję?

To nie są pytania marginalne. To są pytania dotyczące aktywów, bezpieczeństwa inwestycji i pieniędzy klientów. Tymczasem odpowiedzi brak.


Po naszej publikacji z 8 czerwca zgłosił się również klient z Polski. Twierdzi on, że od miesięcy bezskutecznie oczekuje odpowiedzi na wezwanie do zapłaty wystosowane po upływie terminu spłaty pożyczki udzielonej Samana Group. Według jego relacji nie odpowiedział Marek Zmysłowski. Nie odpowiedział Michał Ptasznik — Szef Sprzedaży, który przed podpisaniem umowy pożyczki był dostępny dla niego o każdej porze, nawet późną nocą. Nie odpowiedział również Krzysztof Kochanowski — główny prawnik Samana Group w Polsce, zawodowy adwokat.

Jak długo klienci mają czekać na odpowiedzi? Dlaczego osoby odpowiedzialne za kontakt z inwestorami nie odnoszą się do kierowanych do nich pytań? Ile podobnych spraw pozostaje dziś bez odpowiedzi? Ilu klientów próbuje obecnie uzyskać informacje o swoich pieniądzach, inwestycjach lub terminach realizacji zobowiązań?

Z każdym kolejnym tygodniem milczenie staje się coraz bardziej wymowne. W normalnie funkcjonującej organizacji pytania klientów nie pozostają miesiącami bez odpowiedzi. W normalnie funkcjonującej organizacji osoby zarządzające projektami nie unikają kontaktu z inwestorami. W normalnie funkcjonującej organizacji transparentność jest standardem, a nie wyjątkiem.

Bo liczba pytań rośnie. A odpowiedzi wciąż nie ma.

Naszym celem pozostaje dokumentowanie historii klientów oraz ujawnianie informacji, które powinny być publicznie wyjaśnione. Będziemy publikować kolejne relacje, dokumenty i pytania. Nie zatrzymają nas blokady naszych treści przez Google, ani żadne oświadczenia Zmysłowskiego, gdyż na tej stronie publikujemy tylko prawdziwe i zweryfikowane treści.

Na zakończenie chcielibyśmy podziękować Państwu za to, że jesteście z nami. Każdego dnia naszą stronę odwiedza kilkadziesiąt osób. Byłoby ich więcej, jednak nasza strona została zablokowana przez Google. Po wpisaniu SAMANA GROUP SCAM w wyszukiwarce Google nie wyświetla się nasza strona. Dlatego kierujemy serdeczną prośbę o przesyłanie tej strony do wszystkich potencjalnie pokrzywdzonych przez Marka Zmysłowskiego i SAMANA GROUP. Każdy powinien znać prawdę!

Ponawiamy również apel o złożenie zawiadomień do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Marka Zmysłowskiego i SAMANA GROUP. Wystarczy krótkie pismo.

CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ? NAPISZ DO NAS: scamsamanagroup@proton.me


AKTUALIZACJA: 8 czerwca 2026

Drugi Town Hall Samana Group bez Marka Zmysłowskiego. Inwestorzy tracą cierpliwość.

W poniedziałek 8 czerwca miał odbyć się Town Hall Samana Group, przełożony wcześniej z 1 czerwca. Scenariusz powtórzył się niemal dokładnie. Według relacji uczestników, do spotkania dołączyło kilkanaście osób oczekujących odpowiedzi na pytania dotyczące opóźnionych projektów i nierozliczonych zobowiązań. Marek Zmysłowski ponownie się jednak nie pojawił. Na spotkaniu obecny był jedynie prawnik reprezentujący Samana Group, który — jak twierdzą uczestnicy — nie zabrał głosu. Wielokrotnie opuszczał spotkanie i po chwili ponownie do niego dołączał.

Wśród inwestorów narasta frustracja. Część z nich skarży się, że od tygodni nie otrzymuje odpowiedzi na wiadomości e-mail kierowane do spółki i jej przedstawicieli. Tymczasem uwagę części klientów zwraca fakt, że podczas gdy komunikacja ze strony Samana Group praktycznie zamarła, Yaritza Zmysłowska pozostaje aktywna w mediach społecznościowych.

Brak Marka Zmysłowskiego na dwóch kolejnych terminach Town Hall oraz brak oficjalnych wyjaśnień ze strony spółki rodzą coraz więcej pytań o rzeczywistą sytuację Samana Group i gotowość jej kierownictwa do rozmowy z inwestorami.


W międzyczasie zgłaszają się do nas mailowo osoby, które od dłuższego czasu próbują odzyskać środki związane z projektami realizowanymi przez Samana Group. Chodzi o pożyczkodawców, jak i klientów, którzy podpisywali umowy dotyczące inwestycji w Nomad City. Relacje napływające do redakcji są do siebie podobne. Rozmówcy opisują przedłużające się rozmowy, trudności w uzyskaniu konkretnych informacji dotyczących rozliczeń oraz częste zmiany osób prowadzących ich sprawy po stronie spółki. Część twierdzi również, że spotkania były przekładane lub nie dochodziły do skutku.

„Gdy podpisywałem umowę pożyczki na 50 000 USD, kontakt był bardzo dobry. Zaproszono mnie nawet na lunch w Warszawie. Dziś od ponad roku próbujemy odzyskać środki i nadal nie mamy rozwiązania sprawy. Zrezygnowałem nawet z odsetek” — relacjonuje nam jeden z wielu polskich pożyczkodawców.

Inny pożyczkodawca, który w 2024 roku pożyczył Samana Group pieniądze, usłyszał z ust Zmysłowskiego:

„Dużo będą Pana kosztować Ci prawnicy, bo łatwo z nami nie będzie. Więc radzę się zastanowić czy jest sens ich zatrudniać.”

Według części rozmówców problem nie ogranicza się wyłącznie do Polski. Podobne zastrzeżenia zgłaszają nam również osoby mieszkające w Stanach Zjednoczonych, które zaufały Zmysłowskiemu. W przeszłości Marek Zmysłowski aktywnie uczestniczył w wydarzeniach promocyjnych i spotkaniach z inwestorami. Dziś bezpośredni kontakt jest znacznie utrudniony, a uzyskanie jednoznacznych odpowiedzi dotyczących terminów rozliczeń pozostaje wyzwaniem.

Kluczowe pytanie brzmi jednak nie tylko: gdzie znajdują się środki klientów? Równie ważne jest ustalenie, dlaczego proces ich odzyskiwania — według relacji wielu rozmówców — trwa tak długo.

Jeżeli opisywane problemy są wyłącznie wynikiem nieporozumień lub trudności organizacyjnych, to dlaczego podobne relacje pojawiają się niezależnie od siebie wśród klientów z różnych krajów i dotyczą podobnych schematów działania? Czy wielomiesięczne opóźnienia, częste zmiany osób prowadzących sprawy oraz brak skutecznej komunikacji są skutkiem przypadkowych zaniedbań, czy też elementem modelu działania, który w praktyce utrudnia dochodzenie roszczeń? Jaką rzeczywistą wartość mają umowy i składane zapewnienia Zmysłowskiego, jeśli po wystąpieniu problemów klienci muszą przez wiele miesięcy walczyć o odzyskanie własnych środków?


AKTUALIZACJA: 1 czerwca 2026

Nie odbył się zapowiadany Town Hall Samana Group. Inwestorzy tracą zaufanie — czy nieobecność Zmysłowskiego była wynikiem okoliczności organizacyjnych, czy też wynikała z lęku przed pytaniami zniecierpliwionych inwestorów?

W poniedziałek 1 czerwca miał odbyć się Town Hall organizowany przez Samana Group. Comiesięczne spotkanie, zapowiadane jako okazja do bezpośredniej komunikacji z inwestorami i klientami spółki, wzbudzało duże zainteresowanie wśród osób oczekujących odpowiedzi na pytania dotyczące działalności grupy oraz znacznych opóźnień w realizacji projektów czy braku zwrotu pożyczek.

Jak wynika z relacji uczestników, do spotkania prowadzonego za pośrednictwem platformy Google Meet dołączyło kilkanaście osób. Według przekazanych nam informacji, na spotkaniu nie pojawił się jednak Marek Zmysłowski. Był natomiast obecny prawnik reprezentujący interesy Samana Group, jednak nie zabrał on głosu.

Jeden z inwestorów przekazał nam w wiadomości mailowej, iż spotkanie odbędzie się za tydzień, w poniedziałek 8.06.2026. Zachęcamy do wzięcia w nim udziału wszystkich, którzy mają pytania do przedstawicieli spółki.


Z relacji innej osoby wynika, że w wirtualnym pokoju obecny był prawnik reprezentujący Samana Group, jednak przez cały czas nie zabierał głosu. Uczestnicy wskazują także, że wielokrotnie opuszczał spotkanie i po krótkiej chwili ponownie do niego dołączał.

Brak wystąpienia głównego przedstawiciela spółki oraz brak oficjalnych wyjaśnień dotyczących przebiegu wydarzenia wywołały kolejne pytania wśród inwestorów i klientów. Część z nich oczekuje informacji na temat powodów nieobecności Marka Zmysłowskiego oraz wyjaśnienia, dlaczego zapowiadane spotkanie nie przebiegło zgodnie z oczekiwaniami uczestników.

Na moment publikacji artykułu Samana Group nie przedstawiła oficjalnego stanowiska odnoszącego się do przebiegu dzisiejszego spotkania. Inwestorzy podkreślają, że liczą na szybkie wyjaśnienie sytuacji oraz przedstawienie konkretnych informacji dotyczących dalszych działań spółki.

Wobec narastających pytań kluczowe pozostaje ustalenie, czy nieobecność Marka Zmysłowskiego była wynikiem okoliczności organizacyjnych, czy też świadomej decyzji.


AKTUALIZACJA: 17 maja 2026

Milczenie też jest komunikatem. Zwłaszcza wtedy, gdy pytania dotyczą pieniędzy, odpowiedzialności i ludzi, którzy od miesięcy bezskutecznie próbują odzyskać swoje środki.

22, 23 i 25 marca trzykrotnie zwróciliśmy się mailowo do Yaritzy Reyes — PR Managera Samana Group i żony Marka Zmysłowskiego — z prośbą o zorganizowanie spotkania online dla klientów i pożyczkodawców spółki. Do dziś nie odpowiedziała na żadną z wiadomości.

To rodzi kolejne pytania. Czy Yaritza Reyes rzeczywiście nie wie, co dzieje się wokół Samana Group? A może od początku pełniła wyłącznie funkcję wizerunkową, podczas gdy realne decyzje podejmował tylko Zmysłowski?


Jednocześnie nie ustaje fala wiadomości od osób, które twierdzą, że zostały poszkodowane przez Marka Zmysłowskiego. Pożyczkodawcy, klienci, kontrahenci i byli współpracownicy opisują podobny schemat: brak zwrotu środków, przeciąganie komunikacji, brak odpowiedzi i działania, które — ich zdaniem — miały jedynie kupować czas.

Naszym zadaniem jest ostrzec potencjalnych inwestorów przed człowiekiem, wobec którego narasta liczba poważnych zarzutów i roszczeń.


Czytelnicy informują nas o kolejnych postępowaniach prowadzonych przeciwko Samana Group zarówno w Polsce, jak i w Dominikanie. Co szczególnie istotne — w Polsce zapadły już wyroki oraz nakazy zapłaty.

Według relacji osób zaangażowanych w sprawy, prezes polskiej spółki Samana Group Poland Krzysztof Kochanowski — będący jednocześnie adwokatem — stosuje różnego rodzaju działania proceduralne, które mają maksymalnie wydłużać postępowania. Coraz częściej pojawia się również wątek pozbywania się majątku w Polsce, aby wierzyciele mieli problemy z egzekucją.


Równolegle pojawiają się także zawiadomienia składane do prokuratury. Jak informują nasi Czytelnicy, dotyczą one między innymi podejrzeń oszustwa, wyprowadzania majątku oraz faworyzowania wybranych wierzycieli.


Na początku maja odezwali się do nas również pożyczkodawcy z Hiszpanii. Twierdzą, że do dziś nie otrzymali oryginału weksla PAGARE NOTARIAL, który zgodnie z umową miał stanowić zabezpieczenie pożyczonych Samana Group środków. Problem polega na tym, że zabezpieczenie istnieje głównie w teorii. Mimo upływu wielu miesięcy pożyczkodawcy nie odzyskali ani kapitału, ani należnych odsetek. Co więcej — jak relacjonują — komunikacja jest celowo przeciągana, a do kontaktu angażowane są różne osoby ze spółki, co ma utrudniać wyegzekwowanie konkretnych odpowiedzi i rozmywać odpowiedzialność.

Tymczasem jeszcze w 2024 roku Samana Group publikowała materiały zapewniające o skuteczności tego rodzaju zabezpieczenia.
Samana Group – Pagare Notarial Strong Investment Security

Według informacji przekazanych nam przez pożyczkodawców, część z nich otrzymała wyłącznie skany PAGARE NOTARIAL, które nie mają realnej wartości procesowej w Dominikanie. Oryginały dokumentów nigdy do nich nie trafiły.


Im więcej pojawia się relacji od poszkodowanych, tym częściej wracają również wcześniejsze kontrowersje związane z Markiem Zmysłowskim i jego działalnością w Afryce.
Warto przypomnieć publikację opisującą zarzuty dotyczące nigeryjskich inwestorów:
Ventureburn – Marek Zmysłowski accused of defrauding Nigerian investors

Dziś coraz trudniej traktować te historie jako pojedyncze przypadki czy „problemy operacyjne”. Zbyt wiele relacji zaczyna układać się w ten sam schemat.


AKTUALIZACJA: 29 kwietnia 2026

Tu już nie chodzi o drobne niespójności. Tu coś się rozjeżdża systemowo.

Wielomilionowe roszczenia. Cztery jurysdykcje. Zarzuty, które w normalnych warunkach wywracają spółki do góry nogami. A jednak komunikat próbuje jednocześnie sprzedać obraz kontroli, stabilności i „zdrowych fundamentów”.

To nie jest zwykła aktualizacja dla inwestorów. To jest narracja, która momentami brzmi jak linia obrony — zanim jeszcze padły formalne oskarżenia.

Mail od CEO, Marka Zmysłowskiego to mieszanka ostrych oskarżeń i uspokajających zapewnień. Sami przeczytajcie:

Dear Investors and Partners,

I want to provide an update on the legal actions we have taken in the Dominican Republic, the United States, Poland, and Argentina in response to misconduct by former counterparties, Shannon Robertson and Tomas Avogadro. The involved parties have been served, and litigation is ongoing (arbitration in 1 jurisdiction is required before litigation). We are now actively pursuing recovery of damages in all mentioned jurisdictions, with an estimated total of approximately USD 20 million.

1. Overview

Over the past two years, we have identified and documented a coordinated pattern of actions that materially disrupted the company’s ability to secure financing, interfered with investor relations and capital inflows, and misrepresented key facts in asset transactions, while simultaneously exerting pressure on management to force specific business outcomes. This period required us to operate under significant constraints. Our priority was to first stabilize the company, protect its assets, and ensure continuity of operations, while engaging in parallel negotiations to recover control of key land positions and contractual rights. Having now secured those positions, we are in a fundamentally different place. The company is no longer in a defensive posture. Throughout this period, we have been systematically building the legal and evidentiary foundation for enforcement. That preparation phase is now complete.

2. Jurisdictions and Legal Actions

Dominican Republic (Civil Proceedings - Filed, Criminal - Preparation for filling)

We have formally served seven bailiff acts (actos de alguacil), each addressing a specific breach at the asset and transaction level. These acts are not general notices — they establish a formal default, document the incurred damages, and provide the legal basis for enforcement and further claims.

The actions cover, among others: damages resulting from third-party occupation of plots and the costs incurred to secure peaceful possession, delays in delivery of title deeds and resulting financial impact, formal demand to execute definitive agreements at the originally agreed (real) transaction value, correction of contractual inconsistencies and ownership structures, and enforcement of pending obligations related to specific land transactions. In parallel, the criminal case, based on misrepresentation, abuse of trust, and related conduct, is fully prepared and scheduled for filing by mid-May.

Poland (Civil and Criminal Proceedings)

Civil Proceedings (Filed) We have filed claims for damages based on unlawful interference with the company’s operations and financing. The claims are grounded in: Article 415 of the Polish Civil Code (liability for damage caused by fault), Article 422 (liability for aiding and coordinating unlawful acts), Article 361 (causation and scope of damages). The core allegation is that coordinated actions—specifically refusal to comply with required AML procedures and interference with investor processes—directly led to loss of financing and financial damage to the company.

Criminal Notification (Filed) We have submitted a formal notification of suspected criminal offenses, including Article 286 §1 of the Criminal Code (fraud) and Articles 296 §1 and §3 (causing significant financial damage through abuse of trust). These filings are supported by documentary evidence, correspondence records, and transaction-level analysis.

United States (Pre-Litigation and Preparation for Filing)

Given that one party is a U.S. national and that part of the corporate structure is domiciled in the United States, we have engaged U.S. counsel and initiated formal litigation steps. The claims include: Tortious interference with contractual and business relationships, Unjust Enrichment, Civil conspiracy. In addition, we are evaluating the potential applicability of federal statutes, including: 18 U.S.C. § 1343 (Wire Fraud), 18 U.S.C. § 371 (Conspiracy). From a civil enforcement perspective, the case is being structured to establish: intentional interference with financing processes, disruption of capital flows, and investor relations, coordinated conduct resulting in measurable financial damage. The U.S. strategy is focused on financial recovery and enforceability.

Argentina (Civil - Preparation for Filing)

We are preparing to initiate legal action in mid-May in Argentina, where the individuals mentioned partially reside and hold their assets. This will constitute the fourth jurisdiction in which proceedings are initiated, further strengthening enforcement and recovery options.

In all four jurisdictions, our objective is not litigation for its own sake. We are pursuing recovery of damages, protection of company assets and operations, and accountability for actions that materially impacted the business. This is being executed through a coordinated, multi-jurisdictional legal strategy designed to maximize enforceability and outcomes. We recognize that legal proceedings of this nature require time and resources. However, we believe that taking decisive, structured action is necessary to protect the company’s long-term value and address the damage.

We will continue to update you as the situation develops. As always, I remain available for any questions.

Marek Zmyslowski, CEO

Jak widać, padają konkretne nazwiska, pojawia się teza o skoordynowanym ataku dwóch mniejszościowych udziałowców, który miał: zablokować finansowanie, odciąć spółkę od środków, i wygenerować straty rzędu 20 milionów dolarów.

I tu zaczyna się problem.

Bo jeśli rzeczywiście doszło do takiego scenariusza — to nie jest „incydent operacyjny”. To jest kryzys egzystencjalny.

A mimo to czytamy, że wszystko jest pod kontrolą.

Nie jest.

Nie przy: zablokowanych kontach, wstrzymanym finansowaniu bankowym, utracie dostępu do środków w USA, masowej renegocjacji zobowiązań.

To są symptomy poważnego napięcia płynnościowego — nie chwilowego zakłócenia.

20 milionów dolarów. Liczba, która ma robić wrażenie — ale nie wytrzymuje pierwszego pytania „jak?”.

Nie wiemy: ile z tego to realna strata, ile to utracone przychody, ile to scenariusze prawne „na przyszłość”.

Nie ma struktury. Nie ma metodologii. Jest liczba — i oczekiwanie, że wystarczy.

W dziennikarstwie śledczym taka liczba bez pokrycia ma swoją nazwę: kotwica narracyjna.

Jeszcze mocniej brzmią zarzuty. Jeszcze słabiej — ich procesowe zakotwiczenie.

Defraudacja. Fałszerstwa. Korupcja. Nadużycie zaufania. To nie są słowa, które wrzuca się do komunikacji korporacyjnej lekko.

Ale z tej samej komunikacji wynika jasno: większość spraw dopiero raczkuje.

Nie ma aktów oskarżenia. Nie ma wyroków. Nie ma decyzji sądów.

Jest za to język, który sugeruje, jakby wina była już przesądzona.

I tu pojawia się najbardziej niepokojący paradoks tej historii.

Z jednej strony słyszymy: KYC uzupełnione, finansowanie ma wrócić, udziały będą wykupione, sytuacja się stabilizuje.

Z drugiej: cztery kraje, wielotorowa ofensywa prawna, eskalacja konfliktu na poziom międzynarodowy.

To się wzajemnie wyklucza.

Albo gasisz pożar — albo dolewasz paliwa.

Najbardziej niewygodne pytania kryją się jednak tam, gdzie komunikat mówi najmniej.

Bo jeśli przyjrzeć się uważnie, pojawiają się wątki, które nie pasują do prostej historii o „atakujących udziałowcach”: udziały wydawane przed faktycznym wniesieniem aktywów, lata opóźnień w transferze gruntów, operacje gotówkowe o dużej skali, struktura, w której jeden brak dokumentu może zablokować całą firmę.

To nie wygląda jak incydent. To wygląda jak model, który był kruchy od początku. Zaplanowana akcja.

I w takiej konstrukcji nie trzeba spisku, żeby system się zatrzymał. Wystarczy jeden element, który przestaje działać.

Dlatego lista pytań robi się coraz dłuższa — i coraz bardziej niewygodna:

Bo kiedy opada kurz narracji, zostaje jedno, bardzo niewygodne pytanie:

dlaczego w kolejnych projektach Marka Zmysłowskiego konflikt ze wspólnikami przestaje być wyjątkiem — a zaczyna wyglądać jak powtarzalny schemat?


AKTUALIZACJA 22.03.2026

Witaj na stronie, na której ujawniamy historie klientów, pożyczkodawców oraz byłych współpracowników Samana Group. Wszystkie historie mają jedną wspólną cechę: niezapłacone zobowiązania finansowe oraz wielomiesięczne dochodzenie swoich praw. Prowadzenie przez Zmysłowskiego pozornych negocjacji, które mają na celu kupienie czasu, wywieranie presji i zastraszanie pozwami, proponowanie ugód i niewywiązywanie się z nich.

Na tej stronie przedstawiamy nie tylko historie, ale również nieprawidłowości w prowadzonej komunikacji, sposoby wprowadzania inwestorów w błąd, kreowanie fałszywego wizerunku sukcesu oraz działania, które mogą mieć charakter przestępczy, ukierunkowane na osiąganie korzyści majątkowych przez jej założyciela, Marka Zmysłowskiego.

Tematy, które poruszyliśmy:

  • Crowdlending
  • Samana Landbank Trust
  • Defraudacja nieruchomości spółki
  • Pranie pieniędzy przez Cryptowaluty
  • Niezwrócone opłaty rezerwacyjne po niewywiązaniu się z warunków umowy
  • Konflikty z udziałowcami i partnerami
  • Brak majątku osobistego Zmysłowskiego
  • Prywatne wydatki finansowane z pieniędzy Samana Group
  • Problemy z narkotykami Zmysłowskiego

WAŻNE! Samana Group zgłosiła tę stronę i została ona usunięta z wyników wyszukiwania Google. Samana Group wykupiła również domenę samanagroupscam.com, aby opublikować pod tym adresem swoje wyjaśnienia. Chcą zamknąć nam usta. Dlatego wyślij tego linka do swoich znajomych, aby wiedzieli o aktualizacji.

Historia Pana Przemka

Najnowszą aktualizację otwieramy historią Pana Przemka. Pan Przemek (imię zostało zmienione na jego prośbę) kontaktował się z nami kilkukrotnie. Opisał problem, który – jak twierdzi – dotyczy grupy ponad 20 pożyczkodawców związanych z projektami Samana Group.

Pan Przemek pożyczył pieniądze w ramach crowdlendingu. Jak relacjonuje, od czerwca 2025 roku bezskutecznie próbuje odzyskać swoje środki. Spłaty pożyczek następują nieregularnie, po wielokrotnych ponagleniach, a ich wysokość wynosi około 1000 PLN. Osoba, która pożyczyła np. 70 000 PLN na 14% rocznie, obecnie otrzymuje kwotę 1000 PLN co kilka tygodni (!!!).

W ten sposób spółka chce zabezpieczyć się przed ewentualnymi procesami sądowymi, a następnie tłumaczyć, że „spółka walczyła o przetrwanie, ale mimo to reguluje swoje zobowiązania".

Z relacji pana Przemka wynika, że pożyczkodawcy otrzymują zapewnienia o zwrocie pieniędzy – ostatnia obietnica miała dotyczyć końca stycznia. Część z nich przestaje jednak wierzyć w te deklaracje i rozważa dalsze kroki: zgłoszenie sprawy do prokuratury, zawiadomienie Komisji Nadzoru Finansowego lub pozew zbiorowy. Jak pisze pan Przemek, „brakuje jednej iskry, aby sprawa trafiła do mediów i prokuratury".

Pan Przemek przesłał nam kolejną wiadomość, w której zwraca uwagę, że osoby, które przekazały pieniądze Markowi, są pożyczkodawcami, a nie inwestorami, jak określa ich Marek Zmysłowski, co – jak podkreśla – ma istotne znaczenie prawne. Informuje również, że część z nich wysyła już wezwania do zapłaty, powołując się na zapisy umowy umożliwiające jej rozwiązanie w przypadku braku spłaty. Zmysłowski ignoruje te wezwania.

W wiadomości pojawia się również krytyka sposobu prowadzenia komunikacji w mediach społecznościowych – na YouTube wyłączono komentarze, a na Instagramie negatywne wpisy są rzekomo usuwane, przy jednoczesnych groźbach pozwów o zniesławienie.

Czy ta historia przypomina Twoją własną? Skontaktuj się z nami.

Historia Pana Zbigniewa cz. 2: pozew o zniesławienie

Pan Zbigniew, którego historię opisaliśmy już wcześniej nadal nie odzyskał pożyczonej kwoty, pomimo iż podpisał ugodę, że całkowicie rezygnuje z obiecanych odsetek. Co więcej, niedawno otrzymał pismo z sądu za rzekome zniesławienie Marka Zmysłowskiego i jego rodziny w Internecie. Zobaczcie poniżej!

Każdy profesjonalny prawnik (a Marek Zmysłowski ma ich wielu) wie, że pismo składa się do sądu właściwego ze względu na miejsce popełnienia czynu zabronionego.

Naszym zdaniem pismo zostało wysłane do innego sądu wyłącznie po to, aby sąd szybko poinformował pana Zbigniewa, że takie oskarżenie wpłynęło. Następnie pismo trafi do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania pana Zbigniewa i zostanie przeanalizowane. Potrwa to kilka tygodni lub miesięcy i najprawdopodobniej zostanie oddalone z powodu braku materiału dowodowego.

UWAGA! To jest bardzo charakterystyczne dla Marka Zmysłowskiego, który próbuje zastraszyć inwestorów, klientów i byłych współpracowników, którzy próbują odzyskać swoje pieniądze.

Pamiętajcie, że to tylko sposób wywierania nacisku i powodowania w tobie lęku.

Platforma GoWork

A jeśli mówimy o komentarzach, to na znanej Państwu platformie GoWork Samana Group Poland https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,25770937 można zauważyć prawie codziennie tworzone przez Marka Zmysłowskiego pozytywne komentarze. Zazwyczaj dzieje się to w środku nocy czasu polskiego, kiedy Zmysłowski wraz ze swoim botem tworzy komentarze z Dominikany. Wymyśla imiona klientów i pracowników, którzy nigdy nie istnieli w Samana Group, aby poprawić ogólną ocenę w Internecie. Byli współpracownicy, inwestorzy, klienci i pożyczkodawcy skarżą się do nas w mailach, że ich negatywne wpisy są usuwane lub blokowane. Czy Zmysłowski boi się prawdy? Odpowiedź brzmi: TAK.

Artykuł w Forbes… to płatna reklama

5 lutego 2026 roku Samana Group chwaliła się na swoim instagramowym profilu, że Forbes Dominican Republic napisał o nich artykuł. „Po raz pierwszy w historii projekt z regionu Karaibów przeszedł proces due diligence szwajcarskiego rynku kapitałowego — jednego z najbardziej wymagających systemów finansowych na świecie. Forbes wyjaśnia, jak wdrożenie zasad ładu korporacyjnego, zrównoważonego rozwoju oraz ochrony inwestorów bezpośrednio w strukturze trustu powierniczego umożliwiło osiągnięcie tego kamienia milowego."

Forbes nie napisał żadnego artykułu. SG za kilka tysięcy dolarów wykupiła artykuł sponsorowany, czyli reklamę w Forbes. Może to zrobić każdy. Nie dajcie się zwieść.

Niedługo opublikujemy więcej takich historii!

Marek Zmysłowski odpowiada na zarzuty o problemach z narkotykami

Zmysłowski bardzo zaniepokoił się informacjami, które opublikowaliśmy w grudniu 2025 roku, potwierdzonymi z różnych wiarygodnych źródeł, dotyczącymi jego problemów narkotykowych. Do tego stopnia, że postanowił odwrócić narrację i 14 stycznia 2026 roku dołączył do rady fundacji wspierającej osoby uzależnione. Jest nam przykro, że w jej radzie zasiada hipokryta. Nie jest to jednak pierwsza fundacja Zmysłowskiego, której rzeczywistym celem jest wprowadzanie ludzi w błąd.

Być może ktoś z Państwa chciałby zachęcić Panią Kotańską do zapoznania się z treściami tej strony. Szkoda energii tych ludzi na bycie marionetkami w rękach oszusta.

https://dotknieciedobra.pl/

https://rejestr.io/krs/1217087/fundacja-im-marka-kotanskiego-dotkniecie-dobra

UWAGA! Już niedługo opublikujemy historie kolejnych klientów, pożyczkodawców oraz byłych współpracowników wciąganych w pozorne „negocjacje" z SAMANA GROUP. To będzie publikacja, która nie tylko przyciągnie uwagę, ale zmusi do zadawania niewygodnych pytań i pozostawi po sobie więcej niż tylko echo.


Obalamy kłamstwa Marka Zmysłowskiego i Samana Group – czas na Samana Landbank Trust - PRZECZYTAJ DO SAMEGO KOŃCA!

Uchroń się przed decyzjami, których będziesz żałować. Robimy due diligence za Ciebie.

Inwestycje w Samana Group opłacają się jedynie Samana Group

W ostatnich latach Samana Group, kierowana przez Marka Zmysłowskiego, przeprowadziła liczne kampanie inwestycyjne: od Emiteo i crowdlendingu na Crowderze oferującego 15–16% rocznego zwrotu, przez zbiórkę na Hacienda Cocuyo, aż po najnowszy produkt, Samana Landbank Trust, reklamowany jako bezpieczna, instytucjonalna inwestycja zabezpieczona gruntami.

Na papierze wszystko wygląda imponująco. W praktyce jednak model finansowy staje się coraz bardziej ryzykowny, a kolejne rundy zbiórek wydają się służyć głównie łataniu wcześniejszych zobowiązań.

Poniżej wyjaśniamy krok po kroku, dlaczego inwestorzy powinni zachować szczególną ostrożność.

Crowdlending: piękne obietnice, realne problemy

Samana Group zachęcała do inwestycji już od 500 PLN, obiecując:

W tym samym czasie zaczęły pojawiać się sygnały ostrzegawcze:

W praktyce inwestorzy stają się w pełni zależni od tego, czy Samana Group zdoła przyciągnąć nowych wpłacających, by utrzymać płynność. Tak zwane „zabezpieczenie” opiera się wyłącznie na osobistym poręczeniu Marka Zmysłowskiego, który otwarcie deklaruje, że nie posiada majątku osobistego, bo wszystko inwestuje w projekt. To sprawia, że gwarancja jest ekonomicznie bezwartościowa.

Zbiórka na Hacienda Cocuyo – niespełnione obietnice

Projekt był promowany jako:

W rzeczywistości:

Na tym etapie wyłania się jasny wzorzec: gdy projekt nie generuje wystarczających przepływów pieniężnych, potrzebny jest nowy kapitał.

Nowy produkt: Samana Landbank Trust – profesjonalna narracja, brak realnego zabezpieczenia

Gdy crowdlending i Hacienda Cocuyo przestały wystarczać, Samana Group wprowadziła kolejny koncept: Landbank Trust. Jest on reklamowany jako bezpieczna inwestycja klasy instytucjonalnej, oferująca:

Brzmi solidnie. Ale…

Kluczowe liczby są znacznie zawyżone

Według własnych materiałów Samana Group:

Gdy przeliczy się te założenia dla planowanych 1000 jednostek, model po prostu się nie spina, nawet przy idealnych warunkach sprzedaży.

Mechanizmy „zabezpieczenia” nie chronią inwestorów

W oficjalnym „Najgorszym Scenariuszu” (Worst Case Scenario) Trustu:

Co to oznacza w praktyce?

👉 Inwestorzy nie odzyskują gotówki. W najlepszym razie otrzymują ziemię, której wartość rynkowa może być znacznie niższa niż deklarowana.

Szwajcarski ISIN nie jest gwarancją bankową. Bank szwajcarski nie jest stroną transakcji i nie zwróci pieniędzy inwestorom. Marek Zmysłowski może po prostu stwierdzić, że nie ma pieniędzy, powtarzając scenariusz, który już widzieliśmy.

Trust działa tylko, jeśli napływają nowi inwestorzy

Mechanizm jest prosty:

  1. Landbank nabywa ziemię tanio.
  2. Development Trust kupuje ją po wyższej cenie.
  3. Marża istnieje tylko tak długo, jak długo napływają środki od nowych inwestorów.

To klasyczna zależność od ciągłego dopływu nowego kapitału.

Dlaczego Landbank Trust jest tak ryzykowny?

Co to oznacza dla inwestorów?

Inwestor wchodzący dziś w Trust:

W skrócie:
👉 Inwestorzy Landbank Trust mogą finansować dziurę budżetową, a nie rzeczywisty rozwój projektu.


FAKTY KONTRA KŁAMSTWA

Po publikacji naszej analizy Marek Zmysłowski wydał „List Otwarty”, próbując zdyskredytować ustalenia. Było to do przewidzenia. Poniżej skupiamy się wyłącznie na weryfikowalnych faktach.

Zarzut: nieruchomość miała być zabezpieczeniem pod pożyczkę - tak była komunikowana. Tymczasem Zmyslowski sprzedał ją - bez transparentnej komunikacji tego faktu. Pytanie o nią padło na webinarze inwestorskim.

Zmysłowski twierdzi: „Mieszkanie nigdy nie stanowiło zabezpieczenia, zostało sprzedane jako aktywo niekluczowe.” 

Dowód: nagranie z webinaru – Zmysłowski mówi coś zupełnie innego.


MZ: pan Jarek jeszcze widzę zadaje pytanie: “dlaczego nieruchomość, którą wymieniłem przez asset swap została sprzedana, a nie użyta jako zabezpieczenie pod pożyczkę?” 

MZ: “na koniec dnia rezultat jest ten sam. Albo zapezpieczamy pod pożyczkę, po to, aby uzyskać finansowanie, albo upłynniamy po to, żeby uzyskać żywą gotówkę. Ja domyślam się, o którą nieruchomość pan Jarek pyta. Bodajże tą w Szczecinie. Tam był bardzo duży problem z uzyskaniem satysfakcjonującej kwoty pożyczki. Po prostu pożyczkodawcy nie akceptowali wycen rzeczoznawców i proponowali kwotę pożyczki w wysokości 25 % deklarowanej kwoty według rzeczoznawcy.

MZ pisze historię tak, jak mu się podoba: obiecuje bezpieczną inwestycję zabezpieczoną nieruchomością. Ale nagle potrzebuje gotówki, więc ją sprzedaje. Gdzie są te pieniądze? Gdzie zabezpieczenie pożyczki?

Pranie pieniędzy przez portfele crypto

Twierdzimy: „Przelewy kryptowalutowe były częścią łańcucha prania pieniędzy.”

Zmysłowski odpowiada: „Kwoty są nieprawidłowe, portfele są śledzalne, artykuł analizował zły portfel.”

Dowód, że kłamie:

Poniżej zrzut ekranu maila z numerem portfela. Jeżeli Zmysłowski trzyma gdzieś środki wpłacone w crypto, to na pewno nie tam, na ten portfel pieniądze wpadają i tak samo szybko znikają. Zachęcamy do sprawdzenia samemu i zwrócenia uwagi na “funding wallet”.


 

Numer portfela: 0x07e8591df93B843f653ACe5CfB6DB36dAbEB4E15

Funding wallet : 0x3247f6b6A45D3Eb307 [Zgodnie z Etherscan, jest to adres, który sfinansował portfel główny na Ethereum (czyli pokrył pierwszą opłatę gazową)

Analiza danych on-chain jednoznacznie wskazuje na portfel 0x3247f6b6A45D3Eb307 jako źródło finansowania całego procederu. To właśnie ten adres pokrył pierwsze opłaty gazowe portfela głównego na Ethereum, co w świetle danych z Etherscan czyni go bezpośrednim śladem prowadzącym do operatora lub założyciela schematu. Powiązanie to stanowi kluczowy dowód łączący twórcę infrastruktury z późniejszymi przepływami kapitału.

Pierwszy etap operacji polegał na masowym gromadzeniu środków od inwestorów przy użyciu portfela zbiórki 0x07e8591df93B843f653ACe5CfB6DB36dAbEB4E15. Analiza transakcji z marca 2025 roku pokazuje wysoką aktywność tego adresu, na który wpłynęły dziesiątki wpłat od różnych osób. Portfel ten pełnił funkcję centralnego punktu depozytowego, w którym akumulowano kapitał przed jego ostatecznym transferem.

Finał schematu nastąpił w sieci Polygon, gdy po zgromadzeniu odpowiednio wysokiej sumy operator uruchomił serię przelewów wychodzących. Zdecydowana większość środków, opiewająca na kwotę 727 500 USDC, została wyprowadzona w marcu 2025 roku. Tak precyzyjny mechanizm przesuwania kapitału, potwierdzony w plikach CSV [można samemu sprawdzić], dokumentuje pełną ścieżkę środków od wpłat inwestorskich aż po ich finalne upłynnienie przez sprawców.

 


 

Opłaty rezerwacyjne nie zostały zwrócone

Twierdzimy: wiele osób wycofało się z inwestycji, ale żadna z nich nie otrzymała zwrotu opłaty rezerwacyjnej.

Zmysłowski twierdzi: „Wszystko odbywało się zgodnie z regulaminem.”

Dowody:

Maria z Miami – straciła 5 000 USD

Klient z Nowego Jorku – identyczny scenariusz

Zmysłowski namawia inwestorów do pozwu zbiorowego – znów kłamie


Zmysłowski namawia inwestorów do pozwu zbiorowego - znów kłamie
Marek Zmysłowski, który kieruje Samana Group, po raz kolejny stara się wywrzeć presję na inwestorów, twierdząc, że „ponad połowa” z nich już zadeklarowała chęć udziału w pozwie zbiorowym przeciwko innym współudziałowcom. W rzeczywistości jednak, jak wynika z naszych rozmów z kilkunastoma inwestorami, nikt nie potwierdził swojego udziału. Zmysłowski, jak się wydaje, ponownie wykorzystuje manipulację i nieprawdziwe informacje, by przekonać innych do dołączenia do sprawy, której wynik jest wciąż niepewny.

Podobne manipulacje, podobne kłamstwa
W mailach, które wysyła do inwestorów, Zmysłowski obiecuje odszkodowanie do podziału z wygranego sporu. Problem w tym, że sprawa sądowa jeszcze się nie rozpoczęła, a twierdzenie o „już wygranym” przypadku jest po prostu nieprawdziwe. Sam apeluje do inwestorów, mówiąc, że mogą liczyć na udział w potencjalnym odszkodowaniu, ale nie wiadomo, czy sprawa w ogóle zakończy się pomyślnie.
Co więcej, Zmysłowski zapewnia, że wszystkie koszty związane z pozwem będą pokrywane przez firmę, a inwestorzy nie będą musieli dokładać żadnych dodatkowych funduszy. Choć to może brzmieć atrakcyjnie, warto zastanowić się, czy ta „oferta” nie jest tylko częścią szerszej gry mającej na celu pozyskanie poparcia dla wątpliwego przedsięwzięcia.

 

Co naprawdę dzieje się z pozwem?
Po pierwsze, informacja o tym, że „ponad połowa inwestorów” już dołączyła do pozwu, wydaje się być po prostu kolejną manipulacją. Niezależnie od tego, ile osób faktycznie chce brać udział w sprawie sądowej, fakt pozostaje taki, że Zmysłowski nie przedstawia żadnych dowodów na to, że jego słowa mają pokrycie w rzeczywistości. Rozmawialiśmy z kilkunastoma osobami, które są inwestorami w Samana Group. Żaden z nich nie potwierdził udziału w sprawie.

Takie działania budzą niepokój. Zamiast skupić się na rzeczywistym rozwiązywaniu problemów, Zmysłowski zdaje się korzystać z dezinformacji, by wywrzeć presję na pozostałych inwestorach, aby ci dołączyli do pozwu, w nadziei na szybkie rozwiązanie sprawy i odszkodowanie.

Ostrzeżenie dla inwestorów
Zanim zdecydujecie się na dołączenie do pozwu, warto dokładnie przemyśleć sytuację i zasięgnąć opinii prawnej. Historia pokazuje, że podobne próby manipulacji mogą prowadzić do większych problemów i utraty środków, zamiast przynieść oczekiwane korzyści. Zamiast ufać zapewnieniom Zmysłowskiego, lepiej zachować ostrożność i rozważyć wszystkie dostępne opcje.

Inwestowanie w takie inicjatywy wiąże się z ryzykiem, a obecne zachowanie Zmysłowskiego tylko podnosi wątpliwości co do jego rzetelności i intencji.

Historia Pana Zbigniewa - przykład oszustwa

Pan Zbigniew zainwestował 50 000 USD. Od roku nie otrzymał zwrotu pożyczki. Zmysłowski poręczył ją „całym majątkiem”, który – jak ustaliliśmy – nie istnieje. Wszystkie aktywa zostały upłynnione.

Pan Zbigniew desperacko próbuje odzyskać środki. Samana Group usuwa niektóre jego komentarze na forach, korzystając z płatnego „złotego profilu” na GoWork, który umożliwia moderowanie opinii. Wstawimy jego wpisy jako dowód.

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Jak doszło do wprowadzenia w błąd?
Poprzez: złożenie poręczenia, mimo braku jakiegokolwiek majątku, przemilczenie faktu całkowitej niewypłacalności lub ewentualnie: deklaracje typu „odpowiadam całym swoim majątkiem”, sugestię bezpieczeństwa transakcji.

Warto zauważyć, że błąd nie musi wynikać z kłamstwa wprost. Wystarczy stworzenie fałszywego obrazu rzeczywistości.

Korzyść polegała na: uzyskaniu pożyczki, utrzymaniu płynności spółki, odroczeniu niewypłacalności i na zabezpieczeniu własnych interesów Marka Zmysłowskiego.

Proszę pamiętać, że nie ma znaczenia, że pieniądze trafiły formalnie do spółki, a nie do Marka Zmysłowskiego. Zmysłowski działał jako beneficjent i odnosił pośrednią korzyść.

Czujesz się oszukany? Zgłoś się do prokuratury.
1. Prokuratura może zażądać od spółki wszystkich dokumentów, przejrzeć jej konta bankowe, uzyskać dane skarbowe, a także przesłuchać zarząd pod rygorem odpowiedzialności. W ten sposób może dotrzeć do dowodów, które w inny sposób byłyby trudne do zdobycia.

2. Proces cywilny: zgłoszenie do prokuratury w przyszłości daje silną pozycję w sądzie cywilnym, z dostępem do oficjalnych dowodów. Zgłoszenie sprawy do prokuratury daje realną przewagę w walce o zwrot pieniędzy, a także możliwość zabezpieczenia majątku spółki/beneficjenta (gdyby mieli jakiekolwiek aktywa, które mogłyby zostać później przejęte).

3. Istnieje realna szansa, aby odzyskać część lub całość środków, zwłaszcza gdy poręczenie było fikcyjne. Przesłuchanie, które przeprowadzi prokuratura, może zmusić Zmysłowskiego do ujawnienia informacji, które pomogą w dochodzeniu swoich roszczeń.

4.Brak zgłoszenia sprawy wiąże się z utratą dozwolonych i legalnych szans na odzyskanie środków. Dowody mogą zniknąć, beneficjent może podjąć działania mające na celu ukrycie majątku, a sprawa ulegnie przedawnieniu. Im szybciej działamy, tym większa szansa na sukces.

Jesteśmy tu, by pokazać prawdę

Chcielibyśmy podkreślić, że złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa to nie jest żadna „agresywna” decyzja, którą później trudno cofnąć. To jest zabezpieczenie interesów. Jeżeli prokuratura nie znajdzie podstaw do postępowania, nic się nie stanie, ale jeśli sprawa będzie miała podstawy to otworzy to drzwi do odzyskania środków.

Jeśli jesteś inwestorem Samana Group i chcesz przeanalizować swoją sytuację, napisz do nas. Możemy pomóc Ci odzyskać środki i przygotować niezbędne dokumenty.

Otrzymujemy wiele wiadomości, w których Dominikańczycy wyrażają oburzenie, że ich własna rodaczka ich oszukuje i uczestniczy w scamie Samana Group.

Podobnie jest też w Polsce. “Zamiast się wspierać, to żeruje na swoich” - grzmi jeden z polskich inwestorów. “Gorszy niż Wojciech z Zanzibaru” - to wiadomość innego Polaka.

Celem tej strony jest tylko i wyłącznie ujawnienie kłamstw, które rozpowszechnia Marek Zmysłowski oraz zwrócenie uwagi na ryzyko związane z inwestowaniem w jego projekty. Publikacja ma na celu ochronę potencjalnych inwestorów przed stratą pieniędzy, dostarczając im rzetelnych informacji o nieuczciwych praktykach i fałszywych obietnicach.


Pieniądze, które zainwestowałeś, miały przynieść Ci realny zwrot? Marzyłeś o domu z widokiem na ocean? Zamiast tego dostajesz tylko puste obietnice. Karmiony jesteś historiami o braku funduszy, planach naprawczych, problemach z firmami budowlanymi, a jednocześnie widzisz Marka Zmysłowskiego i Yaritzę Reyes prowadzących luksusowe życie.

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, kto finansuje ten styl życia? Odpowiemy: TY.

Usiądź. To, co przeczytasz, nie będzie przyjemne.

Według naszych wyliczeń (konserwatywnych), w ciągu ostatnich dwóch lat do Samana Group wpłynęło od inwestorów ponad 13 500 000 USD. Co stało się z tymi pieniędzmi? Informacje, które zebraliśmy, pochodzą od inwestorów, pracowników i partnerów Samana Group. Chcesz coś dodać? Skontaktuj się z nami. Adres e-mail znajdziesz na końcu.

Dotarliśmy do klientów, którzy zainwestowali w apartamenty w Nomad City Condo. Okazało się, że do dziś nie ma oficjalnych planów zatwierdzonych przez władze Dominikany. Nie ma nawet fundamentów. Niektórzy klienci kupili swoje apartamenty nawet dwa lata temu. Podczas naszego śledztwa okazało się, że ten sam apartament został sprzedany kilku różnym klientom. Umowy podpisywano na identyczne lokale.

Czy nie uderzyło Cię, że na każdym zdjęciu Samana Group zawsze jest ta sama, jedna koparka? Dlaczego wciąż jest tam tylko dziura w ziemi?

Pamiętasz Casa Hybrid w El Valle? Ta nieruchomość (aktywo firmy) została szybko sprzedana, by uniknąć wierzycieli. Pieniądze błyskawicznie wyprowadzono ze spółki. Co więcej, Marek Zmysłowski podpisał umowy rezerwacyjne z wieloma klientami i do dziś nie zwrócił im opłat rezerwacyjnych w wysokości 5 000 USD.

Pusta obietnica

Możesz pamiętać, jak Marek i Yaritza obiecywali 5 000 USD dla kobiet chcących rozpocząć biznes w Samanie (link do Fundacji). Nagrali jedno wideo pokazujące rzekomą beneficjentkę, ale całość była ustawiona. W filmie występują tylko bliscy współpracownicy Marka Zmysłowskiego. Maile z wnioskami trafiały prosto do kosza. Kobiety w Samanie nie otrzymały żadnego wsparcia.

Zastanawiałeś się, dlaczego Yaritza Reyes, profesjonalna modelka, nagle postanowiła zdobyć serca Polaków, biorąc udział w TOP MODEL czy występując w kampaniach reklamowych? Jesteś mądry. Pomyśl o tym.

Czytałeś ten artykuł? Znajdziesz tam wiele podobieństw do tego, co dzieje się w Samana Group i działań Marka w Afryce, zwłaszcza informacje o tym, jak Marek popadał w konflikty ze swoimi partnerami. Scenariusz się powtarza, a Zmysłowski zawsze jest „ofiarą”.

„Ale Marek oczyścił się ze wszystkich zarzutów, czytałem książkę” – ktoś może powiedzieć. Mamy świadków, którzy twierdzą, że słyszeli od samego autora, iż znaczna część tej książki to fikcja literacka stworzona na potrzeby narracji.

Konflikty z partnerami

A skoro mówimy o konfliktach z partnerami… Marek twierdził, że popadł w spór z „akcjonariuszami mniejszościowymi”, ale nigdy nie powiedział, kim byli ci akcjonariusze. Zawsze nazywał ich mniejszościowymi, ale prawda jest inna. To Shannon Robertson i Tomas Avogadro, współzałożyciele projektu. Czy nie uderza Cię, że dwie najbliższe osoby skończyły w konflikcie z Markiem Zmysłowskim?

Przy okazji, Marek Zmysłowski popadł w konflikt z każdym, komu płacił: pracownikami, inwestorami, partnerami, podwykonawcami budowlanymi, architektami, brokerami i agencją marketingową, zawsze twierdząc, że wina leży po drugiej stronie. Prawdziwym powodem tych konfliktów są opóźnienia w płatnościach.

30 listopada na tej platformie pojawiła się odpowiedź Zmysłowskiego o treści: „Odnosząc się do insynuacji o 'ciągłych Wakacjach' - to po prostu nie odpowiada rzeczywistości. Ostatni dwudniowy wyjazd z żoną miał miejsce dwa lata temu, w formie prezentu ślubnego od wspólnika. Ostatnie pełne wakacje spędziliśmy ponad trzy lata temu. Ostatnie trzy lata to dla nas czas skupienia na pracy i rozwiązywaniu wyzwań, o których transparentnie komunikujemy od samego początku”. Naprawdę? Zdjęcia mówią co innego. Dotarliśmy również do uczestników wydarzenia w Miami z 27 listopada 2024 roku.

„Spotkanie odbyło się w małym gronie. Yaritza i Marek bardzo się spieszyli. Jeden z agentów nieruchomości zapytał Yaritzę, dlaczego kończymy spotkanie tak szybko. Odpowiedziała, że lecą wcześnie rano następnego dnia w podróż poślubną do Turcji”.

Gdzie są pieniądze?

Uzyskaliśmy również informacje o inwestorze, który przekazał swoje mieszkanie jako wymianę aktywów (asset swap) w zamian za dom w Nomad City. Mieszkanie w Szczecinie, zgodnie z obietnicą Marka, miało zabezpieczać wszystkich polskich inwestorów. Zostało jednak sprzedane kilka miesięcy temu, co Zmysłowski potwierdził podczas wiosennego webinaru. „Ostatecznie wynik jest ten sam... Był znaczący problem z uzyskaniem satysfakcjonującej kwoty kredytu. Kredytodawcy po prostu nie akceptowali wycen rzeczoznawców i oferowali kwoty pożyczki stanowiące jedynie 25% kwoty deklarowanej przez rzeczoznawcę”. Dlaczego zrobił to po cichu i tłumaczył się jedynie w defensywny sposób, gdy zadano niewygodne pytanie?

Strona internetowa Samana Group nie pokazuje już wszystkich twarzy projektu. Zastanawiałeś się dlaczego? Ci ludzie zorientowali się, co się dzieje. Ci, którzy szczerze chcieli budować ten projekt, już z nim nie współpracują. Ludzie, którzy byli z nim na co dzień. Dlaczego nagle odeszli z dnia na dzień?

Zastanawiałeś się, kto właściwie odpowiada za budowę w Nomad City? Ktoś bez jakiegokolwiek doświadczenia w projektach deweloperskich. Prywatnie to siostra Yaritzy Reyes – Belen Reyes. Zastanawiałeś się, dlaczego Marek Zmysłowski nagle szuka dyrektora finansowego (CFO)? Ktoś musi zostać kozłem ofiarnym.

Zerwane umowy

Webinary dla inwestorów wciąż odbywają się na moderowanych platformach, gdzie uczestnicy nie mogą pokazać się na kamerze ani mówić, a jedynie zadawać pisemne pytania, które są moderowane, zanim prowadzący je przeczytają. Podobno otwarte spotkanie dla wszystkich zaplanowano na 1 grudnia 2025 roku – może odbędzie się po raz pierwszy.

Rozmawialiśmy z wieloma inwestorami, którzy od miesięcy, a nawet lat czekają na zwrot pieniędzy. Średnio co trzy miesiące otrzymywali listy od firmy, konkretnie od Marka Zmysłowskiego, o rzekomych problemach. W jednym z listów Marek obiecał, że jeśli do 30 czerwca 2025 roku nie zwróci środków z odsetkami, spółka zostanie dokapitalizowana przez założycieli. Tak się nie stało, mimo jego oficjalnej sprzedaży udziałów w SunRoof.

Porozmawiajmy o udziałach w Samana Group. Do dziś większość osób, które miały otrzymać udziały, ich nie otrzymała. Po raz kolejny SG naruszyła umowy. A co z pożyczkami? Oczywiście brakujące lub opóźnione wypłaty odsetek i presja na konwersję pożyczek na udziały lub na budowę apartamentu. Chcesz otrzymać gotówkę? To niemożliwe, mimo że zapewnienia były inne. Wysoki obiecany zwrot miał jedynie zwabić inwestorów.

Zmysłowski wielokrotnie twierdził, że wkłada wszystkie swoje prywatne środki w projekt NOMAD CITY. Kto więc sponsoruje jego udział w treningach wyścigowych i wyścigach samochodowych, w których często bierze udział? Ile kosztuje apartament na Złotej 44 w Warszawie, który on i Yaritza wynajmują od miesięcy? Sprawdziliśmy. To ponad 40 000 PLN / 11 000 USD miesięcznie. Wydaje się, że zaprzecza to wszystkiemu, co mówi – nie inwestuje „wszystkiego w projekt życia”, zamiast tego „projekt życia” finansuje ich nadmuchany styl życia.

Czy ktoś został poinformowany, że Zmysłowski otworzył nową firmę na Dominikanie o podobnej nazwie? Nazywa się GRUPO SAMANA REH SAS, numer podatkowy 133-45383-5. Podobna nazwa. Dlaczego stało się to po cichu? Czy to próba „startu od zera”?

Przy okazji… czy zdajesz sobie sprawę, że Marek ma poważne problemy narkotykowe? Regularnie zażywa kokainę. Rozmawialiśmy ze znajomymi z imprez i uzyskaliśmy informacje o jego odwyku. Tak, on nie tylko „suplementuje testosteron”. Robił to w Nigerii, robi to w Polsce i na Dominikanie.

Potwierdziliśmy również, że Michał Ptasznik, Dyrektor Sprzedaży, ukrywa się przed klientami i inwestorami. Zmienił nawet numer telefonu i konta w mediach społecznościowych, aby uniknąć kontaktu z inwestorami i klientami Samana Group. Wcześniej jednak, przy podpisywaniu umowy sprzedaży lub inwestycyjnej, był dostępny nawet późno w nocy. Gdy pojawiły się problemy, unikał odpowiedzi lub grał na zwłokę.

Być może wpłaciłeś do Samana Group w kryptowalucie? Zachęcamy do dokładnego sprawdzenia portfela, na który przelałeś środki (każdy może to zrobić, te dane są publiczne): czy jest powiązany z innymi portfelami? Czy Twoje środki nadal tam są? Zidentyfikowaliśmy ścieżkę pieniędzy z jednego portfela (ponad 730 000 USD). Ustaliliśmy, że zamiast inwestować, Marek natychmiast przesyłał środki przez skomplikowany łańcuch anonimowych portfeli, co jest klasycznym schematem prania pieniędzy używanym do zatarcia śladów.

Jeśli wciąż brakuje Ci dowodów na to, że Samana Group to oszustwo, przeczytaj co mówią inni: GoWork.pl.

Naszym zdaniem opóźnienia w płatnościach to celowe działania mające na celu wyprowadzenie pieniędzy ze spółki. Oszustwo jest przestępstwem.

Jeśli czujesz się oszukany, zachęcamy do zgłoszenia tego do Prokuratury w Polsce. Skala oszustwa jest ogromna. Mówimy o minimum 50 milionach PLN. To ostrożne szacunki. Nie daj się dłużej zwodzić. Ta strona ma na celu ostrzeżenie Cię przed SAMANA GROUP i zachęcenie do kontaktu z organami ścigania. Nie bój się. Chcemy ostrzec Cię przed Markiem Zmysłowskim i jego żoną, Yaritzą Reyes, która obecnie próbuje budować swoją markę osobistą w Polsce. Nie możesz na to pozwolić. Każde zgłoszenie do Prokuratury pomoże zapewnić, że odpowiedzialni za oszustwo zostaną aresztowani, oskarżeni i pociągnięci do odpowiedzialności.

Jeśli Samana Group opóźnia płatność Twoich faktur, twierdząc, że nie ma pieniędzy (podczas gdy Marek i Yaritza używają środków firmy na swój luksusowy styl życia), jest to przestępstwo z art. 300 §2 Kodeksu Karnego (udaremnienie lub uszczuplenie zaspokojenia wierzyciela). Inne przestępstwa obejmują:

Jeśli podejrzewasz cokolwiek – nie czekaj, zgłoś sprawę do prokuratury. Napisz zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Władze mają obowiązek przeprowadzić śledztwo. Niczego się nie bój.

Zgłoś sprawę do prokuratury:
Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Gdańsku,
81 - 840 Sopot, Aleja Niepodległości 741 B
E-mail: biuro.podawcze.wzgda@prokuratura.gov.pl

Chcesz, abyśmy opublikowali Twoją historię, by inni mogli ją zobaczyć? Niech to nie będzie już postrzegane jako „zmyślona” historia, „próba odzyskania pieniędzy” czy „atak na Zmysłowskiego”, ale sposób na pokazanie innym, że zostałeś oszukany. Kontakt dla przedstawicieli mediów, którzy chcą dowiedzieć się więcej:
E-mail: scamsamanagroup@proton.me


Powiązane analizy w głębi tematu

Dla czytelników, którzy chcą wejść głębiej w konkretny aspekt sprawy Samana Group, opublikowaliśmy trzy ukierunkowane analizy: